Utonęli w studni. Tragiczna historia dwóch braci Wyróżniony

12 lipca we wsi Bystra w powiecie gorlickim dwóch braci wpadło do reperowanej studni. Mimo udzielenia szybkiej pomocy, mężczyzn nie udało się uratować. 

Bystra to niewielka wieś niedaleko Gorlic. Malownicze i górzyste ziemie w pobliżu Beskidów. Lasy, łąki i spokój. Tak w skrócie można byłoby opisać Bystrą. Jednak to na jednym ze wzniesień na granicy wsi Bystra i Wola Łużyńska rozegrała się rodzinna tragedia.

W czwartek, 12 lipca dwóch braci wyszło z domu, aby zreperować niedziałającą studnię. Ta znajdowała się tuż za domem, niedaleko pobliskiego lasu. To była stara, odkryta studnia. Mężczyźni najprawdopodobniej próbowali odpowietrzyć instalację, aby przywrócić bieg wody. Młodszy z braci, Bogdan, jako pierwszy schylił się nad nią i próbował usunąć usterkę. Niestety z niewiadomych przyczyn mężczyzna wpadł głową w dół wprost do studni.

– Bogdan ważył 130 kg, był tęgi – wspomina jedna z sąsiadek. Andrzej, starszy z braci najprawdopodobniej próbował wyciągnąć brata, był jednak od niego znacznie lżejszy i słabszy. Mężczyzna wpadł do studni jako drugi.

Studnia miała zaledwie 2,5 metra głębokości. Wysokość lustra wody to maksymalnie metr. Tyle wystarczyło.  

Wołanie o pomoc

Mężczyźni mieszkali wraz z siostrą w niedużym gospodarstwie. To właśnie ona, Czesława zobaczyła wystające nogi ze studni. – Kiedy kobieta zaczęła krzyczeć, przybiegli jej na pomoc sąsiedzi – dodaje nasza rozmówczyni. To właśnie sąsiedzi, jako pierwsi dotarli na miejsce zdarzenia. To też oni około godziny 14 poinformowali służby ratunkowe. I wyciągnęli mężczyzn ze studni. – Asia, która pracuje w pogotowiu, od razu tam pobiegła. Oni ich tam reanimowali – tłumaczy mieszkanka Bystrej.

– Jak myśmy przyjechali, to obydwaj poszkodowani byli poddawani resuscytacji przez dwie osoby postronne. Udzielali im pomocy. Nasze działania skupiły się na tym, żeby im pomóc w tej resuscytacji. Przejęliśmy to i po kilku minutach dotarły karetki pogotowia na miejsce, więc one przejęły dalszą akcję resuscytacyjną – opowiada młodszy brygadier Andrzej Czeluśniak z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach. Mężczyźni byli reanimowani, jednak bezskutecznie. Ratownicy już na miejscu potwierdzili zgon obu poszkodowanych.

Po całym zdarzeniu straż pożarna zabezpieczyła i zbadała powietrze w studni. – Sprawdzaliśmy atmosferę i żadnych substancji toksycznych, ani niskiego poziomu tlenu tam nie było – wyjaśnia młodszy brygadier Andrzej Czeluśniak. Tym samym wykluczono, aby mężczyźni zatruli się niebezpiecznymi oparami, które mogą powstać na dnie studni.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że mężczyźni utonęli po zachłyśnięciu się wodą. Mężczyźni mieli również obrażenia okolicy głowy w wyniku upadku do studni – mówi prokurator Tadeusz Cebo z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach.

Gospodarstwo

63-letni Andrzej i 46-letni Bogdan mieszali w niedużym gospodarstwie wraz ze swoją siostrą, niepełnosprawną 60-letnią Czesławą. Starsze rodzeństwo było już na rencie, jedynie młodszy z braci pracował. Akurat tego feralnego dnia mężczyzna wziął w pracy wolne. Bracia mieli zając się polem uprawnym, które tego roku dość mocno obrodziło.

Dom rodzeństwa był w opłakanym stanie. Budynek stoi na oddalonym wzgórzu praktycznie bez drogi dojazdowej. Dojechać można tam jedynie polną, nieutwardzoną drogą. Sam dom powoli zaczyna zsuwać się ze skarpy. Okna pękają, a budynek nadaje się do rozbiórki. – Opieka społeczna z gminy Gorlice zaproponowała im mieszkanie, ale oni nie chcieli się przeprowadzić – dodaje jedna z sąsiadek.

Dzień po tragicznym wypadku kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej wraz z pracownikiem socjalnym udali się do domu poszkodowanych mężczyzn. Stwierdzono, że budynek nadaje się do gruntownego remontu.

Wypadek

Dlaczego doszło do wypadku? To pytanie zadają sobie wszyscy mieszkańcy Bystrej. – Zawsze się idzie z drabiną, albo się pasem przywiązuje. Wbija się wtedy w ziemię kołek i w razie czego, to już taka osoba na pasach wisi. I ten drugi mógłby go wtedy uratować. Już jest inaczej, ale drabina zawsze powinna być i wtedy dopiero można wchodzić. Nie głową się schylać, tylko wchodzić nogami – tłumaczy mieszkanka Bystrej.

Pomoc dla siostry

Jak informuje Anna Rafa kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, gmina zaproponowała siostrze poszkodowanych usługi opiekuńcze w miejscu zamieszkania oraz umieszczenie Pani Czesławy w Domu Pomocy Społecznej. Ponadto Gmina zaproponowała pomoc w załatwieniu procedur pogrzebowych. Kobieta jednak odmówiła.

15 lipca br. odbył się pogrzeb tragicznie zmarłych braci. Mężczyźni spoczęli na cmentarzu w Woli Łużańskiej.

 

 

Aleksandra Bieniek

Aleksandra Bieniek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Aktualizacja: wtorek, 24 lipiec 2018 14:39
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Skomentuj

Pozostałe artykuły

  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA