wtorek, 19 marzec 2019 15:34

Drewniany zabytkowy kościół w Libuszy zniknął bezpowrotnie. Z 500-letniej historii zostało drewno i gwoździe...

Napisał
fot. Piotr Ludwin fot. Piotr Ludwin

Ponad 500 lat historii znalazło się pod naszymi stopami… Co z nich zostało? Kilkadziesiąt metrów sześciennych drewna, kilogramy gwoździ. Ponadto kilka zniszczonych łańcuchów, litry zużytej benzyny i oleju, a także kilka kropel potu na skroni strażaków OSP Libusza – mówią druhowie, którzy w sobotę 16 marca pracowali przy rozbiórce drewnianego kościoła w Libuszy.

W lutym 2016 roku strażacy walczyli z żywiołem, próbując uratować przed ogniem drewnianą świątynię w Libuszy. W sobotę 16 marca 2019 przyszło im wykonać jedno z najtrudniejszych zadań w życiu – rozebrać kościół, którego pożar gasili trzy lata temu, a na odbudowę którego nie znaleziono środków.

 

Drewniany kościół w Libuszy wykreślony z rejestru zabytków

Jedna z pereł na małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej już nie istnieje. Drewniany kościół w Libuszy został wykreślony z rejestru zabytków. Pismo z Ministerstwa Kultury w tej sprawie przyszło do parafii kilka dni temu.

Według przepisów, klęski żywiołowe, tj. powódź, pożar, trzęsienie ziemi itd., będące tzw. wydarzeniami nadzwyczajnymi, mogą być powodem skreślenia obiektu z rejestru zabytków.

– Minister ocenia stopień zniszczenia oryginalnej substancji zabytku i upoważnia do tego, żeby go przestać uznawać za zabytek chroniony – informuje Witold Król, Kierownik Delegatury w Nowym Sączu – Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.

Po odbudowie po pierwszym pożarze kościół w sporej części nie był już oryginalny. Po drugim pożarze, można powiedzieć, że autentycznej substancji tam już prawie w ogóle nie było… Stąd decyzja ministra o wykreśleniu kościoła z rejestru zabytków.

Przypomnijmy. Drewniany kościół w Libuszy palił się dwukrotnie. Pierwszy pożar miał miejsce w połowie lutego 1986 roku. Jak podała wówczas Prokuratura Rejonowa w Jaśle, jego przyczyną było podpalenie. Spalił się dach, strop, częściowo ściany i całe wnętrze kościoła. W latach dziewięćdziesiątych kościół zaczęto odbudowywać dzięki środkom z Ministerstwa Kultury.

Niestety, początkiem lutego 2016 roku drugi pożar prawie doszczętnie zniszczył świątynię. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu podała, że przyczyną było najprawdopodobniej zwarcie w instalacji elektrycznej. Na odbudowę obiektu nie udało się już pozyskać środków.

Po ostatnim pożarze został skreślony z listy zabytków. Konieczne było rozebranie niebezpiecznej konstrukcji. Ksiądz proboszcz wystosował prośbę do naszej jednostki, aby druhowie przeprowadzili prace rozbiórkowe konstrukcji spalonej zabytkowej świątyni – informują strażacy z OSP Libusza.

 

Warkot pilarek i hałas opadających belek… – tak zniknął kościół w Libuszy

W sobotę 16 marca spalona trzy lata temu świątynia została rozebrana na czynniki pierwsze. O godzinie 8:00 druhowie przybyli na miejsce. Rozpoczęła się dekonstrukcja drewnianej budowli.

– Warkot pilarek, charakterystyczny zapach spalin oraz hałas opadających belek i słupów szczelnie wypełniły okolicę. Belka po belce, ściana po ścianie usuwano nadpalone elementy niestabilnego szkieletu dawnego zabytkowego kościoła. Pracujących 15 naszych strażaków czyniło starania, by powierzone im zadanie doprowadzić w sposób bezpieczny do końca – relacjonują libuscy druhowie.

Podczas prac rozbiórkowych jednostka OSP Libusza była ciągle w gotowości bojowej. Jeden z naszych zastępów został zadysponowany do zdarzenia i udał się alarmowo do pożaru w budynku mieszkalnym w miejscowości Libusza. Po zakończeniu działań gaśniczych powrócił do pracujących przy rozbiórce pozostałych strażaków – dodają ochotnicy.

Po siedmiu godzinach nieustannej pracy zniszczona w pożarze świątynia zniknęła z powierzchni ziemi.

Po ukończeniu prac rozbiórkowo-wyburzeniowych nadeszła chwila wytchnienia. Praca wykonana, założenia zrealizowane, rzec można: tylko się cieszyć… Tylko z czego!? Ponad 500 lat historii znalazło się pod naszymi stopami… Co z nich zostało? Kilkadziesiąt metrów sześciennych drewna, kilogramy gwoździ. Ponadto kilka zniszczonych łańcuchów, litry zużytej benzyny i oleju, a także kilka kropel potu na skroni strażaków OSP Libusza – mówią druhowie.

Wielu z nich właśnie w tym rozebranym kościele zostało ochrzczonych, tu przychodzili na Mszę Świętą, służyli jako ministranci.

– W sobotę 16 marca 2019 Libusza straciła coś bezpowrotnie… – podsumowują strażacy.

W niedzielę 17 marca, ksiądz proboszcz Parafii Narodzenia NMP w Libuszy serdecznie podziękował strażakom z OSP Libusza za rozebranie resztek spalonego kościoła.

Ponieważ nie można ich spalić, trwają rozmowy odnośnie innej formy utylizacji – dodał w ogłoszeniach parafialnych ksiądz proboszcz Stanisław Dębiak.

 

Nie było pieniędzy na odbudowę drewnianego kościoła

Niestety, mimo starań, gminie Biecz nie udało się uzyskać środków na rekonstrukcję drewnianego kościoła. Koszt odbudowy po pożarze z 2016 roku wyceniono na około 3,4 mln zł. Takich środków nie ma ani parafia w Libuszy, ani gmina Biecz.

Nie było też możliwości, by środki te pozyskać z Ministerstwa Kultury. Pożar prawie doszczętnie zniszczył obiekt.

 

Trochę historii...

Drewniany kościół w Libuszy powstał początkiem XVI wieku. W 1513 roku został konsekrowany.

Jednonawowy kościół został wzniesiony z drewna jodłowego. Wokoło był obity deskami. Dach był spadzisty, kryty gontem.

Nie tylko malownicza architektura zwracała uwagę badaczy sztuki, ale przede wszystkim bogate wyposażenie wnętrza: ściany i stropy pokrywały malowidła zdumiewające rozmaitością barw i formy, poczesne miejsce zajmował mieniący się złotem ołtarz tryptykowy, a bogactwa dopełniały inne jeszcze sprzęty gotyckie i barokowe, łączące się w harmonijną całość. Wszystko to stawiało skromną na pozór świątynie w rzędzie arcydzieł sztuki – czytamy na stronie libuskiej parafii.

To nie wszystko.

Cenna była w tym kościele polichromia stropu – dzieło sztuki cechowej – z 1523 r. Na stropie, w kwadratowych polach prezbiterium i nawy, przewijały się sploty łodyg roślinnych, tworząc w każdym kwadracie koło, w którym były namalowane postacie świętych oraz sceny Zwiastowania, Nawiedzenia, Biczowania i Koronowania Pana Jezusa. Koła te były jakby oknami, przez które wierni zaglądali do nieba – podaje Diecezja Rzeszowska.

Niezwykle ciekawy był też gotycki tryptyk. W środkowej części znajdowała się postać Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem między św. Stanisławem Biskupem i św. Janem Chrzcicielem w bocznych częściach tryptyku – sceny maryjne, a na awersach pasyjne.

Anna Piątkowska-Borek

fot. Piotr Ludwin

Anna Piątkowska-Borek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.