WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
WERNER KENKEL 2

Użytkownicy online

39 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria gwiazd

Anna Szafraniec: Skoro oni mogli, to i ja mogę

WywiadSport • Poniedziałek, 15 czerwca 2015, godz. 23:34
Anna Szafraniec - jedna z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek kolarstwa górskiego (MTB). Swoją przygodę z dwoma kółkami zaczynała od białego rowerka Reksio, jeszcze z umieszczonym za siodełkiem patykiem.
Kolarstwo górskie zaczęła trenować w 1995 roku. Sukcesy przyszły bardzo szybko - już w 1997 jako juniorka zdobyła brązowy medal na Mistrzostwach Świata, a w 1999 została Mistrzynią Świata Juniorek. Trzy lata później, w 2002 jako seniorka była już Wicemistrzynią Świata w kolarstwie górskim w dyscyplinie cross-country. W 2004 startowała w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach, gdzie zajęła jedenaste miejsce. Pod koniec listopada 2005 za wybitne osiągnięcia dla Polski w kolarstwie górskim została uhonorowana srebrnym medalem Akademii Polskiego Sukcesu.

Od tamtej pory zajmuje czołowe miejsca podczas najważniejszych imprez kolarskich na świecie. To zasługa jej ciężkiej pracy i wielkiej determinacji - nawet w chwilach zwątpienia i wyczerpania stara się trzymać ustalonego wcześniej planu.

Na jakim rowerze w dzieciństwie uczyłaś się jeździć? Bardzo podrapałaś kolana, nim udało Ci się utrzymać równowagę? :)

- Chyba nie będę oryginalna, bo moim pierwszym rowerem był biały Reksio, bardzo popularny rower w mojej młodości. Pamiętam, że dziadek Stanisław biegał za mną z umieszczonym za siodełkiem patykiem, aby pomóc mi nauczyć się jeździć na moim dwukołowcu i, jeśli pamięć mnie nie myli, nawet bardzo szybko nam ta nauka poszła :)

Pierwsze sukcesy kolarskie miałaś już w zespole Iskra Głogoczów. Jak wspominasz tamten okres?

- Faktycznie pierwsze kroki stawiałam w klubie Iska Głogoczów, ale bardzo szybko trafiłam do kadry narodowej i to właśnie z kadrą przygotowywałam się na zgrupowaniach do startów. Treningi w klubie na pewno nie należały do łatwych. Musiałam trenować z chłopcami, a jak wiadomo, oni zawsze są mocniejsi od dziewczyn, więc lekko nie było. Aczkolwiek ten czas wspominam bardzo fajnie.

Nie da się ukryć, że kolarstwo wymaga katorżniczej nieraz pracy. Jak się motywujesz, gdy czasem przychodzi gorszy dzień, albo jesteś już przemęczona?

- W takich momentach staram się trzymać wcześniej nakreślonego planu działania, to bardzo pomaga. W swojej długiej karierze miałam wiele momentów zwątpienia i zmęczenia, nie tylko fizycznego, ale i psychicznego. Wtedy starałam się dużo czytać z zakresu psychologii, czy motywacji, a także biografie znanych sportowców, z których wynikało, że też wiele razy musieli walczyć z podobnymi stanami zwątpienia i zmęczenia, więc mówiłam sobie: „jak oni mogli, to i ja mogę” :)

A gdy jesteś w trasie i opadasz z sił, co sama sobie powtarzasz w myślach, by tylko pokonać tę chwilę słabości?

- Powtarzam sobie, że to chwilowe, że nawet ten ból i ponadludzki wysiłek kiedyś się skończy. I mam w głowie cytat Lance'a Armstronga: „Nic tak nie boli jak moment poddania się.”

Masz swoje ulubione miejsca treningów?

- Najbardziej lubię trenować w swoich rodzinnych stronach, czyli w Głogoczowie, Myślenicach (głównie na górze Chełm) i okolicznych miejscowościach. Żadne inne miejsca na świecie nie dają mi takiej radości i spokoju wewnętrznego.

Jak wygląda Twój przeciętny dzień? Czy kolarze muszą bardzo wcześnie wstawać?

- Mój przeciętny dzień zaczyna się od lekkiego rozruchu, potem śniadanie, chwila na przetrawienie, trening, obiad, drugi trening, masaż i kolacja. Ja należę do osób, które czy muszą czy nie i tak budzą się o 6:00 rano, więc z wczesnym wstawaniem nigdy nie miałam problemu.

Czy bardzo stresujesz się przed startem w zawodach, czy może po tylu latach to już dla Ciebie rutyna?

- Przed każdym startem odczuwam stres, wiadomo - w zależności od rangi wyścigu ten stres jest mniejszy lub większy, ale zawsze mi towarzyszy.

Jakie cele wyznaczyłaś sobie na najbliższy okres?

- Najważniejsze cele to Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy oraz zdobycie jak największej ilości punktów do rankingu olimpijskiego.

Jak spędzasz wolny czas? Aktywnie, czy może wolisz poleniuchować?

- To jest uzależnione od okresu przygotowań. Jeśli jest to czas przed ważnymi startami, staram się jak najwięcej wypoczywać, ale ogólnie należę do osób bardzo aktywnych i wylegiwanie się na kanapie nie jest dla mnie.

Osoba zawodowo zajmująca się kolarstwem na pewno nie ma tylko jednego roweru. Jak to wygląda w Twoim przypadku? Czy masz też osobny rower do jazdy rekreacyjnej?

- Zgadza się. W moim garażu jest kilka rowerów: startowy mtb Kross B+, szosowy Vento 4.0, rower do treningów zimowych Kross Level A8, jak i mój ulubiony do jazdy rekreacyjnej - również marki Kross Salt niebieski z różowymi akcentami. Mam zatem pełną gamę rowerów do wyboru :)

Mimo wyczerpującej pracy, udaje Ci się zachować wspaniały wygląd. Pewnie to główna zasłucha ruchu i zdrowej diety, ale czy masz też czas na zabiegi kosmetyczne?

- Na pewno zdrowa dieta i ruch wpływają pozytywnie na figurę. Niestety nie mam czasu na wizyty u kosmetyczki, a powiem szczerze, że czasami by się przydały, ponieważ nasze twarze są narażone na różne warunki atmosferyczne: mróz, śnieg, upały czy też spora ilość błota. Nieraz śmiejemy się z dziewczynami, że po takim błotnym wyścigu wyglądamy jak w trakcie zabiegu borowinowego i mamy takie darmowe SPA :)

Zastanawiałaś się kiedyś, czym zajmowałabyś się, gdybyś nie zaczęła trenować kolarstwa?

- Ciężko powiedzieć, bo przygodę z kolarstwem zaczęłam w wieku 13 lat, więc nie miałam czasu na spróbowanie czegoś innego. Myślę jednak, że na pewno byłoby to jakieś aktywne zajęcie, na pewno nie praca za biurkiem.

Dziękuję za rozmowę :)

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 4372 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
PROFI

Chmurka wyszukiwaczki

Drugi rok Fundacji, bajkowe melodie, Andrzej Adamczyk, przegląd kapel, www.AgataStepien.pl, Od lat umożliwiają rehab, kim jestem, ZAJĘCIA, Wrócili z wyprawy, sankowia sanka, biała sobota, o-pal, klinowski, Tarnów prosi o, brodka, urząd marszałkowski, Wnętrze z charakterem, muzeum, dzień strażaka, Niezwykłe zdjęcia Rolanda, badoo.com, Żołnierze, Blackhawk przegrywa, Zrób wobler, sacra, Oświęcim, straż miejska, ostatnie dni, Zapisz się, gazetki szkolne, OWSIAK, foto.podhale.pl, Remont drogi, wietrzny, Dzień Dziecka,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl