WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
WERNER KENKEL 2

Użytkownicy online

46 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria gwiazd

Edyta Geppert: Kiedy śpiewam, czuję, że żyję

WywiadKultura • Wtorek, 3 lutego 2015, godz. 16:29
Edyta Geppert, chociaż za swoją pracę artystyczną zdobyła mnóstwo nagród i wyróżnień, nigdy nie zabiegała o popularność. Zawsze skromna i z wielkim szacunkiem traktująca swoich słuchaczy. Śpiewa, ponieważ daje jej to szczęście i sprawia, że żyje.
Od trzydziestu lat precyzyjnie układa swoje recitale, które są dla niej najlepszą formą kontaktu z publicznością. Starannie dobiera utwory, by poruszyć widownię. Potrafi przy tym tak budować nastrój, przechodząc od piosenek lirycznych po dramatyczne, czy kabaretowe, że wywołuje całą gamę różnych, nieraz skrajnych emocji. Wszystko jednak jest tak ułożone, by przejście od wielkiego wzruszenia po szczery śmiech wydawało się być naturalną koleją rzeczy.

Edyta Geppert szczególna wagę przykłada do tekstów piosenek. Nie mogą to być banalne i przypadkowe zlepki słów. Każdy tekst, który śpiewa, musi zawierać poruszającą historię lub oryginalną myśl. I to właśnie, poza samym kunsztem Artystki, sprawia, że jej piosenki są wyjątkowe i ponadczasowe.

Żadna z piosenek w Pani repertuarze nie jest przypadkowa. Jakie cechy musi mieć tekst i kompozycja, by włączyła je Pani do wykonywanych przez siebie utworów?

- Jeśli chodzi o teksty, to interesują mnie te, które są napisane dobrą polszczyzną, zawierające jakąś oryginalną myśl i dające bogate możliwości interpretacyjne. Tekst musi mnie poruszyć, wzruszyć lub rozśmieszyć. Muzyka powinna być zgodna z jego charakterem.

A o czym najchętniej Pani śpiewa?

- Jak już wielokrotnie mówiłam: „…o tym, co sercu jest bliskie i drogie” - jak to sformułował Icyk Manger.

Piosenki, śpiewane podczas Pani recitali zawsze są różnorodne - i to zarówno stylistycznie, jak i nastrojowo. Całość natomiast stanowi idealnie ułożoną całość, która daje tak niesamowity efekt. Według jakiego „klucza” dobiera Pani utwory, prezentowane podczas recitali?

- Tak, jak Pani zauważyła, piosenki, które wykonuję w czasie recitalu są tak dobierane, aby nie były prezentacją poszczególnych utworów, ale by tworzyły integralną całość. Dlatego też, nie wszystkie moje, nawet najbardziej popularne piosenki, wykonuję w czasie każdego wieczoru.

Do tego dochodzi Pani wspaniała gra aktorska - pełne ekspresji gesty i mimika oraz potęgujące nastrój światła. Każdy Pani koncert jest dokładnie przemyślany i wyreżyserowany. Przygotowanie takiego „teatru piosenki” wymaga zapewne ogromnego nakładu pracy?

- Nie wydaje mi się, że powinnam mówić publicznie, ile i nad czym pracuje. Ważny jest efekt, a ten powinien sprawiać wrażenie, że to, co robię na estradzie przychodzi mi bez wysiłku.

Niezmiennie pojawia się Pani na scenie w czerni. Skąd takie przywiązanie do tego koloru? Czy jest to celowy zabieg?

- W czerni na estradzie czuję się najlepiej. Czerń nie odwraca uwagi. W czerni mam szansę spotkać się z drugim człowiekiem sam na sam i skoncentrować jego uwagę na tym, co chcę przekazać ze sceny.

Czy nigdy nie zdarzyło się Pani „wyłamać”, założyć na występ czegoś w innym kolorze?

- Jeśli chodzi o występy estradowe, to jeden jedyny wyjątek zrobiłam w czasie koncertu „Zielono mi” poświęconego Agnieszce Osieckiej w czasie festiwalu w Opolu.

Dla wielu osób Pani piosenki mają funkcję terapeutyczną. Przychodzą na Pani recitale, by usłyszeć słowa, które pomogą im uporać się z problemami, czy ułatwią podjęcie ważnej decyzji. A co Pani daje kontakt z publicznością?

- Bez kontaktu z publicznością moje śpiewanie nie miałoby dla mnie sensu. Kontakt z publicznością wyzwala we mnie te pokłady energii, których na co dzień nie ujawniam.

A czym dla Pani jest samo śpiewanie?

- Czymś tak samo naturalnym, jak oddychanie. Kiedy śpiewam, czuję, że żyję.

Minęło 30 lat, odkąd za piosenkę „Jaka róża, taki cierń”, zdobyła Pani Grand Prix na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Co było dla Pani największym sukcesem, podczas tych 30 lat działalności artystycznej?

- Największym moim sukcesem artystycznym jest to, że mój recital od 30 lat cieszy się niezmiennie powodzeniem.

Tytuły Pani płyt, chociażby „Och, życie kocham cię nad życie”, „Wierzę piosence”, „Śpiewam życie”, czy „Nic nie muszę” zdają się być Pani wyznaniem lub maksymą życiową. Czy tak jest rzeczywiście?

- Do tego zestawu dodałabym jeszcze „Moje królestwo”. Tytuły, które Pani wymieniła, na pewno nie są przypadkowe. Każdy z nich zawiera cząstkę prawdy o mnie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

Fot. Andrzej Świetlik
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 5957 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
PROFI

Chmurka wyszukiwaczki

Paweł Daniec, sesja, janusz kaleta, knych, debicki, Znać LOK, knapik, Igloopol Dębica, maria, Feliksa Konecznego, wypadkowi, Całodobowej, aptek, dorota radym, life festival, Niezapominajki, o-pal, zakrętek, nosal, aviva, By wielka woda, Nowa droga, Interdyscyplinarność, „Jeżdżę z głową”, Tokarnia, Auschwitz, Drogi do remontu, Kino w plenerze, kłaju, Łostówka, lekkoatletyka, murzyn, (eN), bieg, wstrząs,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl