WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
soltec

Użytkownicy online

43 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria gwiazd

Natalia Nykiel: Złamać stereotyp

WywiadKultura • Piątek, 14 listopada 2014, godz. 18:52
Natalia Nykiel - młoda, utalentowana wokalistka, autorka tekstów, muzyk. W dzieciństwie śpiewu uczyła się pod okiem Babci i w kościele. Pieśni sakralne postanowiła jednak dość szybko zamienić na poezję śpiewaną, która, jak sama mówi, nauczyła ją najważniejszego - muzycznej interpretacji tekstu i wrażliwości.
Jest laureatką wielu konkursów m.in. Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych w Olsztynie 2012 oraz Mrągowskich Impresji Artystycznych 2012, a także finalistką. Po udziale w drugiej edycji programu „The Voice Of Poland” (2013) rozpoczęła pracę nad własną płytą. Do współpracy nad autorskim materiałem zaprosiła najwybitniejszych twórców polskiej sceny elektronicznej i alternatywnej. Po długich poszukiwaniach osoby odpowiedzialnej za brzmienie płyty, produkcję całości powierzyła Michałowi Foxowi Królowi (producent m.in. płyt „Jezus Maria Peszek” i „Jesus is a Live” Marii Peszek).

W czerwcu 2014 ukazał się debiutancki singiel Natalii pod tytułem „Wilk”, zwiastujący jej pierwszy album. Premiera debiutanckiej płyty artystki - „Lupus Electro” odbyła się 23 września 2014. Warto dodać, ze punktem wyjścia do stworzenia koncepcji albumu był... komputerowy błąd. Error, który wydobywa się spośród milionów powiązań elektronicznych jednostek, aby wyświetlony na ekranie nieodwołalnie zmienić tok zdarzeń - zatrzymać precyzyjny mechanizm i otworzyć przejście do równoległych światów. Artystka nieśmiało zaprasza słuchacza w tę niebezpieczną podróż, gdzie nie ma rzeczy pewnych, a kierunek zwiedzania wyznaczają biegnące wilki.

Natalio, jak przechodzi się od poezji śpiewanej i piosenki religijnej do muzyki takiej jak Selah Sue?

- Różne już miałam w życiu etapy fascynacji i słuchania muzyki: był punk i metal, pop i pop rock, aż doszłam do soulu i elektroniki. Każdy z nich uważam za cenny, bo każdy mi coś dał. W poezję śpiewaną wciągnęłam się trochę przypadkiem. Chciałam podszkolić głos i zaczęłam uczęszczać na lekcje wokalu w moim mieście, a to właśnie była jedyna opcja i tak zakochałam się w niej ma maksa. To nauczyło mnie zupełnie innego zwracania uwagi na tekst piosenki.

Ta przyspieszona lekcja bardzo różnych gatunków muzyki, z metalem włącznie, pokazuje, że szukałaś w nich wszystkich czegoś własnego, co je łączy, zaprzeczając jakimkolwiek podziałom?

- Kiedyś próbowałam sklasyfikować jakoś zespół, w którym śpiewałam i okazało się, że nie umiem tego zrobić, tak dużo tam słyszę wpływów. Wszystko zależy od kierunku spojrzenia...

Poezja śpiewana, na którą trafiłaś tak wcześnie, wysuwa wokal na pierwsze miejsce, nie da się go schować za aranżem, czy hałasem, a tekst jest czasami wręcz ważniejszy od muzyki... Ta lekcja została Ci już na zawsze, niezależnie od tego, co potem śpiewałaś?

- Polecam poezję śpiewaną wszystkim, którzy zaczynają. Dzięki niej, mój punkt widzenia na rolę tekstu i muzyki jest dojrzalszy. Zdałam sobie sprawę, że ten sam tekst można przekazać na bardzo różne sposoby. Nawet kontrolowany fałsz może ponieść określony tekst. Zmieniłam zupełnie swój stereotypowy sposób widzenia tego gatunku. Zaczęłam poszukiwać i tak doszłam do „wczesnego” Piotra Roguckiego, którego absolutnie uwielbiam, śpiewałam też Nicka Cave’a - mroczną i nieprzewidywalną odsłonę poezji.

Twoje nowe utwory udowadniają, że rzeczywiście odrobiłaś tę lekcję. Mimo elektroniki w muzyce, Twój wokal to nie tylko kolejny instrument albo po prostu beat box...

- Chcieliśmy złamać z Foxem stereotyp, że taka muza to z reguły jakieś zapętlone jedno zdanie. Tekst miał nieść emocje, ale i wręcz opowiadać historię do takich właśnie podkładów. To było nasze główne wyzwanie.

Jak doszło do Twojego pierwszego spotkania z Foxem? Znałaś to, co robił wcześniej? Co on o Tobie wiedział?

- Spotkaliśmy się na Open'erze. Wcześniej zdobyłam jego numer, zadzwoniłam, na Facebooku wymieniliśmy się inspiracjami i potem przy piwie na trawie okazało się, że jest nam bardzo muzycznie po drodze. Okazało się, że Fox widział mnie wcześniej w „The Voice of Poland”, więc wiedział mniej więcej, czego może się po mnie spodziewać. Tak naprawdę już na naszym pierwszym spotkaniu w studio stworzyliśmy razem pierwszy numer.

Wspomniałaś udział w „The Voice Of Poland”. Jak Ci się udało obronić w tej trudnej sytuacji programu, który niekoniecznie stawia na to, na czym Tobie zależy?

- Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego w ogóle tam poszłam... i okazało się, że to był pewien impuls, nie miałam konkretnego planu, tym bardziej, że był to czas, kiedy skupiałam się głównie na maturze. Teraz myślę, że po prostu chciałam przeżyć przygodę. Wiedziałam też, że to wcale nie musi oznaczać, że natychmiast muszę „robić karierę”, raczej, że jest to kolejna nauka, kolejne doświadczenie. A potem dotarłam do finału i zdałam sobie sprawę, że najważniejsze będzie to, co zrobię po programie. Miałam sporo szczęścia, bo udało mi się tak pokazać w programie, że w bardzo szybkim czasie odezwała się do mnie duża wytwórnia zainteresowana tym, co chcę dalej robić. Ja wiedziałam to dokładnie, włącznie z tym, z jakimi ludźmi chcę pracować. Ku mojemu zdziwieniu zostało to w pełni zaakceptowane. Telewizja dała mi sceniczne obycie, poznałam fajnych ludzi, ale też nauczyła podejmowania decyzji, odpowiedzialności za to, co robię i na przykład jak chcę wyglądać. Nie można się tego bać i to jest moja rada dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad udziałem w podobnym programie. Chyba dzięki niemu wydoroślałam, przynajmniej tak twierdzi mój Tata (śmiech).

W telewizji stawiałaś na swoim, a jak jest w czasie pracy z Foxem?

- Pracujemy na zasadach partnerskich, każde z nas coś wnosi, ale fajnie się dobraliśmy, bo mamy bardzo podobny gust muzyczny i z reguły jaramy się tym samym.

Powiedz trochę o swoich inspiracjach... tych z kiedyś i tych ostatnich.

- Mam tu podział na kategorie. Na przykład w zachowaniu na scenie moim absolutnym idolem jest Haley Williams z zespołu Paramore. Od zawsze. Jest niesamowita. Jeśli chodzi o teksty moim numerem jeden jest w Polsce absolutnie Kasia Nosowska. I gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że napisze dla mnie tekst, pomyślałabym że bredzi. Piotr Rogucki i Coma - to też zostało mi z wcześniejszych lat. W czasie pracy dużo słuchałam Katy B., jestem też pod wielkim wrażeniem głosu Florence Welch. Ostatnio pokochałam Jamesa Blake'a, uwielbiam basy wgniatające w ziemię! Ale też etno - płyta Kayah & Bregović to dla mnie mistrzostwo świata, mimo, że pewnie mało kto mnie podejrzewa o słuchanie takiej muzy. Jej najnowszy album też.

A przed kim chciałabyś wystąpić na dużym festiwalu?

- Przed Katy B.! Głównie za jej pierwszą płytę. Teraz wiem, że z drugą nie należy się za bardzo spieszyć.

Dziękujemy za rozmowę.

Redakcja
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 6376 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
Drukarnia Kraków

Chmurka wyszukiwaczki

Wirtualny przelew, urząd skarbowy, kolędnicy, granice języka, sosw skawina, marek kamiński, Szymon Jakubowski, Wpadły na, edyta, gładyś, zdrowsi na jesieni, Będzie modernizowana ul. Armii, hokej, mg2, parowozjada, zmarli, Anna Maria, Kino w plenerze, kamery, innowacyjne technologie, śmieciowa rewolucja, woszczyna, z historią w kadrze, kapliczka, graffiti, debicki, black stars, Palma, osoby starsze, Polska, skalski, antyki, lody, orszak, z radiowozu,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl