WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
KRAINA KOLORÓW

Użytkownicy online

46 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria gwiazd

Marcin Kobierski: Lubię pracować na „gorąco”, gdy emocje są duże

WywiadKultura • Wtorek, 18 marca 2014, godz. 18:38
Marcin Kobierski uwielbia niespodziewane zwroty akcji, gdy na przykład zapomina na scenie tekstu - wtedy pojawiają się większe emocje i mózg pracuje na najwyższych obrotach. Na co dzień artysta występuje w krakowskim Teatrze Bagatela, ale pisze też i reżyseruje własne sztuki. Można go również spotkać, gdy prowadzi warsztaty teatralne dla dzieci i młodzieży. Telewidzowie natomiast znają go z ról w takich serialach jak: „Słoneczna włócznia”, „Buła i spóła”, „Pierwsza miłość”, czy „Majka”.
Jakim byłeś dzieckiem - spokojnym i ułożonym, czy urwisem? :)

- Spokojnym na pewno nie! Zawsze mnie nosiło i nie mogłem usiedzieć na miejscu. Oczywiście to był taki typ grzecznego urwisa. :) I zawsze dziwiło mnie, że dorośli bardzo często nie rozumieli moich różnych wybryków...

W którym momencie po raz pierwszy w Twoim życiu pojawił się teatr?

- Było to bardzo wcześnie. Mieszkałem blisko domu kultury, który od pierwszej klasy szkoły podstawowej stał się moim domem. Wtedy to zapisałem się do dziecięcego teatrzyku „Widziadło”. Teatrzyk potem zamienił się w teatr młodzieżowy, a ja spędziłem w nim około 13 lat.

Pamiętasz swoje pierwsze występy?

- Było tragicznie. :) Moja pierwsza rola to był ptaszek w klatce. Miałem kilka zdań do powiedzenia. I tak „wspaniale” grałem, że na kilka prób przed premierą moja scena została usunięta... :)

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, czy było coś, co Cię w tym zawodzie rozczarowało?

- Niewiele rzeczy. Zawsze rozczarowuje mnie jednak, gdy spotykam się z pracą, w której nie ma pasji i zaangażowania. Lubię pracować „na gorąco”, lubię gdy emocje są duże. Obiad z torebki lub odgrzewany gorzej smakuje...

Czy była taka rola, z której jesteś szczególnie dumny?

- Mam taką ukochaną rolę. Choć była bardzo maleńka. Grałem gościnnie w dyplomie w PWST u moich starszych kolegów. Reżyserował Jerzy Trela, a ja grałem postać głuchoniemego siostrzeńca. Nie miałem ani jednej kwestii do powiedzenia, będąc prawie godzinę na scenie. Wspaniale było tworzyć tę postać, budować coś z niczego. To była dla mnie wielka szkoła, że nawet z małej roli można coś wyrzeźbić. Często aktorzy mierzą wielkość roli ilością tekstu i jeśli mają go dużo, to wydaje się, że materiał na rolę jest znakomity. Tu nie miałem nic, a powiem szczerze, że nigdy już później nie miałem tak dobrych recenzji, jak po tej roli... :)

W teatrze gra się nieraz po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy tę samą sztukę. Nie nudzi się to? Nie powoduje, że aktor popada w rutynę?

- Przed rutyną bardzo trzeba się bronić. Zawsze trzeba dbać o świeżość, przede wszystkim przez szacunek dla widza. Czasem wystarczy, że zmienię w mojej postaci jeden akcent, jeden gest i już rola staje się dla mnie żywa i świeża. Ja przed każdym spektaklem mam małą tremę, nie paraliżującą na szczęście. To trochę jak przed podróżą, niby wiem, gdzie jadę, niby jestem przygotowany i spakowany, ale zawsze coś po drodze może się wydarzyć... Bardzo lubię ten dreszcz przed każdym spektaklem i myślę, że jeżeli kiedyś zniknie, to pewnie zmienię zawód.

A zdarza Ci się czasem zapomnieć tekstu? :)

- Uwielbiam sytuacje, gdy ja lub ktoś zapomina tekstu! Wtedy mózg pracuje na najwyższych obrotach. I trzeba kombinować! Bardzo to lubię, to też często zapobiega rutynie... :)

Z teatrem związałeś się ze wszystkich możliwych stron - jako aktor, reżyser, scenarzysta. W której z tych ról czujesz się jednak najlepiej?

- A i tu i tu jest mi przyjemnie. Na pewno jako aktor czuję mniejszą odpowiedzialność. Jako reżyser mam wszystko na głowie i aż dziw, że jeszcze nie mam siwych włosów, bo bardzo się denerwuję przy układaniu całości spektaklu. Ale to też jest bardzo ekscytujące... jak układanie puzzli.

Kiedy nosisz się z zamiarem napisania nowej sztuki, gdzie szukasz inspiracji?

- Otwieram oczy, uszy i idę :) Dużo słucham muzyki, ona najbardziej mnie inspiruje, podsuwa obrazy. Jestem bardzo wyczulony na dźwięk.

Właściwie to już na stałe od kilku lat współpracujesz z dwoma grupami aktorów-amatorów: „Misterium” w Trzebini i „Misterium” w Myślenicach. Dla nich też specjalnie piszesz sztuki teatralne, a następnie sam je reżyserujesz. Bardzo się denerwujesz przed premierą?

- I to jeszcze jak! Choć z roku na rok zauważam, że ten strach jest coraz mniejszy. Podczas premiery nigdy nie siedzę na widowni. Za bardzo mnie nosi... :) Zazwyczaj jestem w reżyserce i tam obgryzam paznokcie...

Grasz w Teatrze Bagatela, w Teatrze Stu, w serialach telewizyjnych i filmach, ale znajdujesz też czas na pisanie własnych sztuk i reżyserowanie ich. Angażujesz się w prowadzenie warsztatów teatralnych dla dzieci i młodzieży, a ostatnio wspólnie z chrzanowskim Uniwersytetem Trzeciego Wieku i I LO im. Staszica wystawiłeś też „Zemstę” i „Wesele”. Powiedz, ile właściwie godzin ma Twoja doba? :) Inni to narzekaliby na brak czasu, mając co najwyżej ¼ Twoich obowiązków... :)

- Jak się coś lubi, to czas zawsze się znajdzie. Oczywiście mnie jest łatwo, bo nie mam rodziny, mogę wiec cały i do dna zaangażować się w pracę. A że zazwyczaj spotykam się z fantastycznymi ludźmi, to nie czuję upływu czasu i wielogodzinna próba trwa jak pięć minut.

Kiedy w takim razie odpoczywasz? „Uciekasz” gdzieś daleko? „Zaszywasz się” przed światem?

- Mam dwa sposoby ucieczki od świata. Pierwszy to wyjazd za granicę. Tam czuję się nikim, tam czuję, że niczego nie muszę robić, mówić, rozumieć, nie muszę odbierać telefonów. Kompletny reset. A drugi sposób, zdecydowanie tańszy, to mam taki mały klasztor benedyktyński, w którym zazwyczaj na trzy dni się zamykam i „czyszczę”... :)

Widać od razu, że teatr to Twoja ogromna pasja. Ale czy masz też inne, którym lubisz poświęcać czas?

- Książki, muzyka i film to moje trzy muzy i sposób na odpoczynek.

A jesteś zbieraczem? Kolekcjonujesz coś?

- Uwielbiam stare przedmioty. I ciągle coś starego kupuję. Uwielbiam też otaczać się malarstwem, stąd ściany mojego mieszkania zapełnione są po brzegi różnymi reprodukcjami, zwłaszcza ikon. Generalnie mam bardzo zagracone mieszkanie... :)

Jeśli nie w teatrze, to gdzie na co dzień najczęściej można Cię spotkać?

- Oczywiście w Powiecie Chrzanowskim... :)

Dziękuję za rozmowę :)

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

Fot. Piotr Kubic
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 8501 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
RZEZAWA 2

Chmurka wyszukiwaczki

olkusz, gotfryd, orszak, nomi, Tarnobrzeg, Solne Miasto, Rudawa, szydło, naturhouse, wojciech różowski, Szymon J. Wróbel, 7 latek, z temidą na ty, Andrychów, PECK, Nadzwyczajne Walne Zebranie, Od lat umożliwiają rehab, w wieliczce, Konkurs o Nagrodę Burmistrza, rękodzieło, ostatnie dni, Plac konstytucji, lapanow, Dobra, hebdów, Sylwester, Zwłoki, gruszka, szczepienia, na wnuczka, dyktando, lidia, Pieniądze dla ratowników, kupon, Żabno,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl