WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
MEDIAEXPERT 2

Użytkownicy online

45 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria gwiazd

Dariusz Kordek: Zapragnąłem być jak... aktor teatralny

WywiadKultura • Wtorek, 18 marca 2014, godz. 18:24
Dariusz Kordek o sobie samym pisze tak: „Urodziłem się w latach 60-tych poprzedniego stulecia. Od najmłodszych lat miałem tzw. „parcie na szkło”. A ponieważ w sklepach nie było szkła, bo całą produkcję kryształów wysyłaliśmy na eksport do ZSRR, zagnieździłem się w tetrze amatorskim przy kościele. Tam grałem pierwsze wielkie role: Murzyna w hotelu, Bacy w jasełkach i Heroda złego...”.
Artysta telewidzom znany jest przede wszystkim z roli w serialu „W labiryncie”, do którego trafił właściwie... przypadkiem. Od początku swojej kariery aktorskiej związany jest jednak głównie z piosenką i musicalem. Występował w wielu znanych produkcjach musicalowych, takich jak: „Metro”, „Józef i cudowny płaszcz snów”, „Rocky Horror Show”, „Grease”, „Five Guys named Moe”, „Crazy for You”, „Cohen”, „Do grającej szafy Grosik wrzuć”, „Polita”, czy „Romeo i Julia”. O tym, że nie tylko talentu, ale i kondycji mu nie brakuje, przekonuje również widzów Teatru Roma, grając Dona Lockwooda, główną postać w „Deszczowej piosence”.

Prywatnie natomiast - w domu zajmuje się majsterkowaniem, z synkiem bawi się w berka, a najlepiej wypoczywa z rodziną, z daleka od telewizora, jak mówi, „w jakiejś puszczy na odludziu”.

Jak to było z tym Pana „parciem na szkło”?​

- To parcie na szkło to oczywiście pół żartem pół serio. Ale w czasach, kiedy dojrzewałem, teatr był ważnym medium i ja się nim w naturalny sposób zaraziłem. Był blisko, na wyciągnięcie ręki, dostępny. Zapragnąłem być jak... aktor teatralny.

W jakie role i w jakich przedstawieniach wcielał się Pan w dzieciństwie?

- Rozpoczynałem od ruchu amatorskiego w przykościelnym teatrze. Grałem: Bacę w Jasełkach, Boya hotelowego w sztuce Brandstaettera i tak się zaczęło...

Kiedy zapadła decyzja o zdawaniu do szkoły teatralnej? Rozważał Pan też wówczas inne możliwości zawodowe?

- Pomyślałem o tym poważnie w trzeciej klasie liceum. Równolegle składałem papiery na ówczesny SGPiS, ale egzaminy do PWST były pierwsze i dostałem się, więc ta druga opcja odpadła.

Podobno w obsadzie popularnego serialu „W Labiryncie” znalazł się Pan trochę „przypadkiem”.

- Tak, towarzyszyłem koleżance na zdjęciach próbnych i też spróbowałem.

A jak wspomina Pan pracę nad tym serialem?

- Bardzo dobrze. To był zawodowy szlif dla mnie, po raz pierwszy przed kamerą telewizyjną.

Często występuje Pan w musicalach. Myśli Pan, że każdy aktor się do tego nadaje?

- Nie, nie każdy. Trzeba mieć wszystkie umiejętności sceniczne: taniec, śpiew, gra na wysokim poziomie. I nieustannie je podtrzymywać wraz z wysoką kondycją fizyczną. Musical jest domeną młodych. To, że w moim wieku wykonuję tak wyczerpującą rolę Dona Lockwooda, jest cudem...

Który z musicali jest Pana ulubionym?

- Mam duży sentyment do „Crazy For You” i „Deszczowej Piosenki”, w obu grałem i oba są stylowe. Lubię ten rodzaj muzyki i styl tamtych lat.

Pamięta Pan swoje pierwsze kroki w tańcu? Jak wyglądała nauka?

- Pierwsze kroki to szkoła teatralna i zajęcia z tańca, ale najwięcej nauczyłem się w trakcie programu „Taniec z Gwiazdami”, trenując z Blanką Winiarską.

Czy w życiu zawodowym miał/ma Pan autorytety? Który ze znanych artystów jest/był dla Pana wzorem?

- Moim autorytetem aktorskim w PWST był Mariusz Benoit i Jan Englert. Podziwiam Ala Pacino.

Na pewien czas zniknął Pan z rynku artystycznego. Jakie zmiany w polskim show-biznesie zauważył Pan powrocie?

- Nic nie jest pewne i przesądzone. Nastąpił ogromny wysyp ludzi „znikąd”, pchających się do mediów za wszelką cenę. Celebryci zawładnęli masową wyobraźnią. Idziemy w kierunku komercjalizacji wszystkiego, czy nam się to podoba, czy nie. Trudne czasy dla prawdziwych artystów...

Czym zajmował się Pan wówczas, gdy nie występował Pan na scenie i w filmie?

- Zbierałem doświadczenia w biznesie finansowym i sprzedaży wyspecjalizowanych usług marketingowych.

Dziś jest Pan szczęśliwym ojcem kilkuletniego synka. Bardzo go Pan rozpieszcza?

- Nie więcej niż inni. Ja jestem od wychowywania, od rozpieszczania są dziadkowie. Ale oczywiście często nie mogę się oprzeć jego: „Tati..., daj mi to, czy tamto...”. No i ulegam...

Macie z synem swoje ulubione zabawy?

- Tak. Bawimy się w zapasy, w zaklęcia, ganiamy berka, dużo się przy tym śmiejemy...

A jeśli chodzi o prace domowe, to woli Pan np. gotować, czy naprawiać cieknący kran? :)

- Cieknący kran i wszystko, co wiąże się z majsterkowaniem.

Jaki jest Pana przepis na wypoczynek?

- Rodzinna agroturystyka z dala od cywilizacji i bez telewizji. Najlepiej w jakiejś puszczy na odludziu...

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

Fot.Glinka-Agency.com
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 8589 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
RZEZAWA 2

Chmurka wyszukiwaczki

Golec, KPP Sucha Beskidzka, do trzech razy sztuka, zaświadczenia, Renata Przemyk, tenis, urodzone, Maryla Rodowicz, badoo, siatkowka, Dzień Dziecka na wadowickim, gregorczyk, Tenczyn, integracje, HOTEL, Zapalmy światełko pamięci, śdm, madej, Lato z kulturą, energylandia, Koncert Noworoczny, Dotacja pod sąd, puchar tymbarku, strozy, Weekend z zabytkami, Akcja, maj, kradzież pieniedzy, leszek ozga, Miejsca przyjazne maluchom, medale, zgromadzenia, jawornik, Kalwaryjska, Wpadły na,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl