WAŻNE: Nowe zasady dotyczące cookie
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na naszej stronie Polityka dotycząca plików "cookies".
MEDIAEXPERT 2

Użytkownicy online

47 gości online
Czekamy na wasze sugestie [email protected], listy [email protected] i zapraszamy do reklamy [email protected]

Galeria Gwiazd

Jerzy Kryszak: Śmieszy mnie tylko prawda

WywiadKultura • Niedziela, 30 czerwca 2013, godz. 17:59
Jerzy Kryszak dyplom zawodowego aktora zdobył na krakowskiej PWST. Po studiach przez cztery lata pracował w „Teatrze Słowackiego”, a gdy końcem lat siedemdziesiątych przeniósł się do Warszawy, dołączył do zespołu aktorów teatru „Ateneum”. W międzyczasie grał też w wielu filmach i serialach, chociażby w niezapomnianych „Alternatywach 4”. Obecnie występuje głównie jako satyryk. Jak mówi, nagrał się już w teatrze, trochę pograł w filmie i to mu wystarczy. W tym roku obchodzi swoje „70-lecie”, czyli 40-lecie pracy aktorskiej i 30-lecie kabaretowej.
Zdarzyły się Panu jakieś śmieszne sytuacje podczas występów na deskach teatru w Krakowie?

- Dość sporo ich było. Pamiętam, jak z Andrzejem Grabowskim graliśmy w sztuce Kisielewskiego „Karykatury” - to była jedna z pierwszych, w której występowałem. W sztuce był taki moment, że wychodziliśmy na proscenium, ubrani w młodopolskie kapelusze i peleryny, i rozmawialiśmy o życiu. W pewnej chwili ja mówiłem: „Ot, bibułka papierosowa”, a Andrzej dodawał: „Jak życie, jak życie”. I wtedy ta bibułka leciała powoli jak motyl w dół. Podczas któregoś z występów, gdy tak staliśmy na proscenium, powiedziałem: „Ot bibułka toaletowa”... i Andrzej już nie dokończył swojej kwestii „Jak życie, jak życie...” (śmiech). Widownia nie dała mu dokończyć. Nic nie powiedział. Stał tylko cały czerwony i łkał do wewnątrz (śmiech). Ja też.

Zagrał Pan Doktora Zdzisława Kołka w komedii „Alternatywy 4”. Opowiedziałby Pan chociaż jedną anegdotę z pracy nad serialem?

- Serial był kręcony w stanie wojennym. Któregoś dnia mieliśmy zdjęcia w hali telewizyjnej, która była okupowana przez wojsko. Aktorzy, czyli mieszkańcy bloku przy ul. Alternatywy 4, stali obok mieszkania towarzysza Winnickiego, którego grał Janusz Gajos. Strasznie wtedy chciałem zapalić papierosa, więc wymyśliłem, że po prostu mój bohater w filmie będzie palił. I zapaliłem w całej tej gromadzie aktorów. Wtedy podszedł do mnie strażnik i powiedział, że tu się nie pali. My wyjaśniliśmy mu, że to jest przecież plan filmowy i że ja na planie palę, co oczywiście było nieprawdą... :) Po czym zacząłem się gdzieś zmywać, a ten strażnik zaczął mnie gonić (śmiech). Skończyło się tak, że następnego dnia „czyhał” już na mnie pod bramą telewizji i koniecznie chciał mi wypisać mandat. Ja się tłumaczyłem i w końcu mu powiedziałem, że skoro mnie tu przetrzymuje, to proszę bardzo - może wejść i zagrać w serialu zamiast mnie :) Taki był problem z tym moim nałogiem...

A teraz jeszcze Pan pali?

- Już nie. Analogi nie, tylko elektrony (śmiech).

Teraz zajmuje się Pan twórczością kabaretową, głównie satyrą polityczną. Które wady i słabości polskiej sceny politycznej są szczególnie interesującym materiałem do parodiowania? Co najczęściej Pan ośmiesza?

- Zawsze do ośmieszenia jest pycha polityków i to ich zapomnienie, skąd wyszli, dokąd idą i po co tak naprawdę władzę otrzymali. Przeważnie z chwilą kiedy mają już w ręku władzę, dzierżą ją, zaczynają się odrywać od ziemi. Tego najbardziej nie lubię, więc zawsze będę to piętnował. Uważam, że władza nie jest dla samych polityków, ale dla społeczeństwa, któremu ma służyć. To właśnie politycy cały czas nieustannie mają być dla ludzi. Jeśli się tego nie nauczą, to ich polityczne żywoty będą krótkotrwałe.

Ośmieszać można też ciągłe lekceważenie przez polityków różnych zasad, czy nawet przepisów, jak chociażby różne alkoholowe wpadki, czy nieprzygotowania. Takich rzeczy są dziesiątki...

Są tacy politycy, których szczególnie sobie Pan upodobał jako obiekt żartów?

- Nie. To wszystko zależy od tego, co się w danym momencie wydarzy.

Rewelacyjnie wypada Pan w naśladowaniu prezydenta Lecha Wałęsy. Czy kiedykolwiek rozmawiał Pan z nim osobiście na temat swoich występów?

- Akurat na temat występów nie, ale widziałem się z nim kilka razy i muszę przyznać, że traktował mnie jako swojego dobrego znajomego (śmiech).

Niewątpliwie dużo was łączy, choćby ten sam głos :)

- Tak właśnie myślę :)

Trudno było się nauczyć maniery mówienia i głosu prezydenta Wałęsy?

- Musiałem się nauczyć, bo praca mnie do tego zmusiła. Nagrywaliśmy program, w którym naśladowaliśmy różne głosy. Musiałem to umieć, więc tak się zaczęło. Kolega, który doskonale naśladował różne głosy, czasem nie mógł przyjechać na nagranie. Ktoś musiał go wtedy zastępować. I przyzwyczaiłem się do tego.

Zdarzyło się Panu kiedyś wykorzystać swoje umiejętności naśladowania różnych głosów nie tylko na scenie, np. żeby komuś zrobić żart?

- Dawno temu, jeszcze za czasów Kuronia, zrobiłem taki żarcik pewnej pani... Kuroń miał być w mieście, w którym akurat też byłem. Miał zaplanowane jakieś spotkania, więc zadzwoniłem domofonem do jednej pani i powiedziałem, że już jestem obecny, właśnie wchodzę do budynku i chciałbym porozmawiać na temat przyszłości tego miasta. Po drugiej stronie była pośpieszna odpowiedź: „Już, już, chwileczkę, zaraz się ubiorę” :)

Dała się wkręcić... :)

- Niewątpliwie.

Dziś młode kabarety omijają raczej tematykę polityczną. Jak Pan myśli, co jest przyczyną?

- Myślę, że przyczyną jest prosta rzecz. Może nie chcą sobie zadawać trudu, by wchodzić w politykę? Może ich to mało interesuje? Aczkolwiek to jest dziwne, bo przecież jeśli my się nie będziemy interesować polityką, to w końcu ona sama się nami niewątpliwie zainteresuje... Ale oczywiście o prawdziwe powody trzeba byłoby już ich zapytać.

Czy w Pana satyrze są tematy tabu, które Pan omija?

- Tematem, którego nigdy nie poruszam, jest kwestia wiary. Nie kwestia kościoła, ale wiary. Wiara to jest rzeczywiście coś tak bardzo intymnego, w co w żadnym razie nie wolno wchodzić. Nie ma też takiej potrzeby.

Poza tym nie żartuję też o kataklizmach czy katastrofach. Zwykle musi upłynąć dużo czasu, zanim będzie można coś przerobić w żart. Inaczej można wyrządzić krzywdę osobom, które w jakiś sposób były związane z katastrofą. Nie wolno rozdrapywać świeżych ran. Jest tyle innych tematów, że nie ma potrzeby akurat tych ruszać.

A co Pana osobiście śmieszy? Czym Pana można rozśmieszyć?

- Najczęściej po prostu prawda. Śmieszy mnie wszystko to, co jest prawdziwe, co jest na granicy absurdu albo przypadku, co przeczy zdrowemu rozsądkowi. To są zawsze śmieszne rzeczy. Muszą być jednak prawdziwe. Tylko prawda mnie śmieszy, nie łgarstwo.

Dzisiaj już Pan nie występuje na scenach teatralnych, w filmach też już rzadko. Nie brakuje Panu tego?

- Nie (śmiech). Już się nagrałem w teatrze, trochę pograłem w filmie i to mi wystarczy :)

W tym roku obchodzi Pan 40 lat pracy artystycznej i 30 lat pracy kabaretowej. Swoje „70-lecie” postanowił Pan uczcić spektaklem „Podstrzyżyny, czyli jubileusz Jerzego K.” Skąd wzięły się te tytułowe „podstrzyżyny”?

Z racji moich niesfornych resztek...

Resztek włosów? :)

- Tak. Właściwie to był pomysł Piotra Bałtroczyka, który mi go podsunął. Zresztą, on często jak do mnie dzwoni, to mówi „Cześć Nieuczesany” lub „Potargany”.

Często improwizuje Pan podczas swoich występów?

- Bardzo często. Bez improwizacji nie ma prawdziwego spotkania z ludźmi, inaczej byłby to tylko jakiś wyuczony monolog.

Przeczytałam w jednym z wywiadów, że lubi się Pan zajmować ogrodem.

- Tak, nawet bardzo. Uważam, że wszystko jest jakimś fantastycznym cudem, począwszy od człowieka, a kończąc na małej stokrotce. To są naprawdę fantastyczne rzeczy. Poza tym przyroda nikomu tak naprawdę krzywdy nie robi. Drzewa rosną, żaby skaczą, ptaki śpiewają i nic się złego nie dzieje, dopóki na ich teren nie wkroczy człowiek. Każdy ogród jest nadzwyczajny. Nawet zwykła trawa może być ósmym cudem świata.

A co Pan posadził w swoim ogrodzie?

- Mnóstwo gatunków różnych roślin. Są i kwiaty, i krzewy iglaste, i liściaste, są drzewa, jakieś byliny, dziesiątki różnych wspaniałości.

Dużo czasu spędza Pan przy pracach ogrodowych?

- Na pewno jesienią i na wiosnę bardzo dużo. Po zimie trzeba ogród doprowadzić do porządku, zima zawsze wyrządza jakieś szkody, tłumi ogród, przygasza. Niewątpliwie wiosną jest dużo pracy, ale wspaniałej! Można się pochylić nad każdym listkiem...

Należy Pan też do miłośników sportu?

- Tak, ale tylko telewizyjnego :)

Co konkretnie Pan ogląda?

- Wszystko, gdzie Polacy odnoszą sukcesy. Poza tym żużel i Formułę 1. To są takie sporty, które uwielbiam oglądać. Pełne adrenaliny.

Komu kibicuje Pan, odkąd Robert Kubica przestał jeździć w F1?

- Teraz moim faworytem jest Fernando Alonso i kibicuję teamowi Ferrari. Mam jednak nadzieję, że Robert wróci jeszcze do Formuły 1, aczkolwiek z każdym miesiącem ta nadzieja się oddala... Coś tam czasem czytam, że może będzie chciał spróbować jeździć w Mercedesie, mam nadzieję, że jeszcze go zobaczę na torze F1. Kiedy startował, oglądanie wyścigów dawało jeszcze, można powiedzieć, „większego kopa”, miało tę „iskrę”. Czasem był piąty, czasem szósty, a raz nawet był pierwszy na podium. Teraz nie ściga się na torze, ale cały czas mam nadzieję, że jeszcze wróci.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek
Fot. Andrzej Banaś
Dodał(-a) RedTech [inne wiadomości], czytane 8889 razy

Galeria

Komentarze

Linki

---------- R E K L A M A ----------
Drukarnia Kraków

Chmurka wyszukiwaczki

gazetki szkolne, Marcin Durman, pneumokoki, dofinansowanie, Kopalnia Janina, sto lat, gregorczyk, losowanie, rodzina, Remont drogi, Bohater z Żywiecczyzny, wiedeń, fotowoltaika, wody termalne, brw, turniej judo, Maria Grzechynka, TRIAL, Debata „Kto pokona smog?, 9 pułk, referendum, sidzina, UG Tymbark, Całodobowej, Monika Brodka, Stomatolog, archeo, Zaskale, Piotr, gimnazjum, Gdów, losy kilku, wilki, godziny otwarcia, kocia kawiarnia,

Wiadomości polecamy

Projekt i realizacja CyfraNet.pl